Jestem z wykształcenia prawnikiem [Uniwersytet Wrocławski - Wydział Prawa] i kilka miesięcy temu - po zapoznaniu się z Programem BHC w Apolandii - postanowiłam do niego przystąpić, ponieważ uważam, że należy tę ideę wspierać i solidarnie rozwijać. Również w mojej ocenie to rozwiązanie stwarza realną możliwość zmniejszenia przynajmniej części problemów związanych z coraz większym i powszechniejszym brakiem pieniędzy w portfelach ludzi.
Jest to niekonwencjonalne i awaryjne rozwiązanie, ale w kryzysie może okazać się bardzo skutecznym narzędziem. Oprócz społecznych i uniwersalnych wartości jakie niesie, jest szczególnie  ważną  inicjatywą - i może ostatnią deską ratunku - dla osób i rodzin, które żyją w niedostatku,  długach i nie mają żadnych możliwości zdobycia środków pieniężnych.  Program jest również pomocą dla osób, którym nie doskwiera bieda, ale z braku odpowiedniego kapitału i możliwości kredytowych mają problemy z utrzymaniem się np. na rynku lub rozwojem działalności. Od ich przetrwania zależy źródło utrzymania dla innych.

Jako awaryjny plan pomocowy, jest to program pod każdym względem przemyślany,  skonstruowany dla dobra i bezpieczeństwa uczestników, przyjazny społeczeństwu i państwu.  Także od strony  organizacji,  przejrzystości, braku ryzyka,  ochrony danych. Zapoznałam się dokładnie z jego zasadami i jako prawnik nie znajduję niczego, co byłoby niezgodne z prawem lub wiązało się z ryzykiem.  Przepisy prawa są tworzone dla dobra człowieka i społeczeństwa, a więc i ich interpretacja również powinna to dobro - tak wyraźnie zaprezentowane w programie - uwzględniać …

Program Apolandii daje gwarancję, że uczestnik nie będzie narażony na ryzyko i wprowadzanie w błąd. A jest to wartość sama w sobie. A jeśli  -  przy założonym rozwoju - można otrzymać od zorganizowanego zespołu Darczyńców darowizny pieniężne i inną, planowaną przez Apolandię pomoc, to oby jak największa grupa osób mogła z tej możliwości skorzystać.

Otrzymałam już trochę darowizn od swojego maleńkiego - na razie - zespołu  Darczyńców. Jest to niezwykle miłe i budujące, gdy na koncie zaczynają pojawiać się darowizny od konkretnych osób. Radość, wdzięczność i poczucie ludzkiej solidarności są bezcenne.

Wrocław, 03.03.2011r.

P.S.
Ucieszyłam się, że zakończyły się kolejne kontrole firmy APOLANDIA.COM i jej Programu BHC, tym razem przeprowadzone przez Urząd Kontroli Skarbowej z Krakowa i Urząd Skarbowy z Zakopanego. Również urzędnicy tych instytucji nie stwierdzili żadnych nieprawidłowości. Co było do przewidzenia, niemniej cieszy i warte jest podkreślenia. Pozdrawiam i życzę nam wszystkim spokojnego już rozwoju Projektu Apolandii i satysfakcji z uczestnictwa.

mgr Kinga Conrad

Wrocław, 08.12.2013




".............................................."

Od początku trzymałam kciuki za Apolandię…

Jolę znam od prawie 20 lat. To prawdziwa przyjaciółka, osoba wielkiego serca - tak wielkiego, że może pomieścić w nim cały świat, o ile nie znacznie więcej… Apolandia, a w jej ramach program BHC to dzieło narodzone z jej serca, pasji, wewnętrznej potrzeby… projekty którym poświęciła wszystko - swoje talenty, czas, pieniądze - swoje życie… To projekt/program ogromny, wyjątkowy, genialny.. To prawdziwa "wizja z przyszłości".

Z tym związana jest moja jedyna obawa - że ludzkość jeszcze do tego nie dojrzała, że to wszystko pojawiło się kilka pokoleń za wcześnie - jak w przypadku większości genialnych odkryć, wynalazków, rozwiązań…
Ale nie oznacza by "w teraz" rezygnować, by nic nie robić, nie przecierać nowych szlaków… Mimo wszystko wierzę w ludzi. Nie ja jedna obserwuję przyspieszony wzrost świadomości na całym świecie. Coraz więcej z nas  c z u j e   i  w i e… i potrafi sięgnąć w głąb siebie - do  w ł a s n e j informacji - nie reaguje już jak automat, zaprogramowany robot… Każdego dnia przybywa indywidualistów, jednostek myślących niezależnie i patrzących trochę "dalej"… Wielu z nas z lękiem spogląda w przyszłość swoją, swoich dzieci… Czy nasza planeta przetrwa, wytrzyma to wszystko co jej zrobiliśmy i wciąż robimy…
Wielu czuje, że COŚ musi się wydarzyć by nastąpił jakiś przełom, radykalna zmiana. A może już się dzieje? I właśnie w niej uczestniczymy… czynimy ją…

Wiem, że zmiany można dokonać tylko w sobie. Próba zmiany drugiego człowieka to ingerencja.. Pomóc też można tylko sobie. Nikogo nie da się uszczęśliwić na siłę…
Jednocześnie coraz powszechniejsza świadomość, że malutka zmiana w jednej malutkiej komórce ma wpływ na CAŁOŚĆ ("efekt motyla", "efekt setnej małpy" i tak dalej…)
Realizując siebie, skupiając się na sobie, pomagając sobie - pomagam innym… Dając innym - otrzymuję… Nie da się tego rozdzielić … ważne by zachować równowagę… Wtedy, gdy daję komuś - to tak jakbym dawała samej sobie… Jeżeli otrzymuję, gdyż ktoś zasila mnie myśląc w podobny sposób o dawaniu, wtedy wspólnie tworzymy tę równowagę...
I To jest Apolandia z projektem darowizn i wzajemnej pomocy. Zasilając siebie nawzajem tu i teraz, tworzymy również źródło, które będzie zasilać innych, a kiedyś i nas... Dlatego o tej krainie łatwo jest mi informować każdego… bez namawiania i przekonywania…

Podpisuję się też pod pięknymi i pełnymi treści komentarzami moich poprzedników, które czytałam z wielką przyjemnością… Jest nas wielu…

Anna Miarczyńska       (http://www.hannah.netgaleria.pl/)

PS. Czytam co napisałam i widzę jak słowa spłycają myśl… Wolę jednak malować niż pisać :)

23.02.2014



"Tak niewiele trzeba by rozumieć innych."

Nazywam sie Joanna, zaistniałam pośród wspaniałej grupy, jaką są Darczyńcy.
Otrzymałam zaproszenie od obcej mi osoby, której dziś jestem wdzięczna za to. Chciałabym też pokłonić się pani Jolancie Rene - Makowskiej, twórczyni programu. Uważam, że jest to idealny projekt w czasach jakich żyjemy, często braków, niedostatku dla wielu osób.

Przystepując do rejestracji w systemie zobaczyłam światełko nadziei dla siebie i innych. Teraz myślę, że będzie to wielkie światło nie tylko dla mnie, ale dla wielu, którzy podobnie myślą i uważają. Dzięki temu projektowi rodzą się zdecydowanie więzi, przyjaźnie. Jest to perspektywa na lepsze jutro, coraz bardziej nie czuję się osobą bez pracy, gdyż zawsze się coś znajdzie, jakiś plan realizacji pomocy sobie i innym. Nareszcie znalazłam to co piękne i realne, gdzie mogę się spełniać i działać w słusznej sprawie pośród ludzi o otwartych sercach i umysłach. Coraz bardziej uważam, że jest to idealna idea z przyszłoscią dla osób do wyjścia z ciemności, samotności, z perspektywą na lepsze jutro z tym programem. Dla wszystkich, którzy szukają nowych rozwiązań i możliwości.
Przytoczę piękne słowa z utworu pana Stanisława Soyki, jakże bardzo proste i zrozumiałe, trzeba tylko chcieć...

Tolerancja

Dlaczego nie mówimy o tym co nas boli otwarcie?
Budować ściany wokół siebie marna sztuka
Wrażliwe słowo czuły dotyk wystarczy
Czasami tylko tego pragnę, tego szukam.

Na miły Bóg. Życie nie tylko po to jest by brać
Życie nie tylko po to jest by bezczynnie trwać
I aby żyć siebie samego trzeba dać.

Problemy Twoje, moje, nasze boje, polityka
A przecież każdy włos jak nasze lata policzony
Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień, niech rzuci
Daleko raj, gdy na człowieka się zamykam...


Joanna Dzida  ( Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. )

31.05.2013



"Przyszedł wreszcie dzień, który zmienił moje podejście do Apolandii"

Nazywam się Rafał Kujawa i zajmuję się zawodowo wykorzystywaniem możliwości finansowych jakie daje nam moc Internetu. Od ponad dwóch lat prowadzę dosyć kontrowersyjnego bloga o tytule: "Sztuka Walki w Internecie", na którym dzielę się tylko sprawdzonymi pomysłami, które sam przetestowałem. Tak również jest z tematem Apolandii i Darczyńców.

Zanim przystąpiłem do projektu, słyszałem o nim już kilkakrotnie. Jednak ze względu na to, że nie potrzebowałem alternatyw do tego co robię, nie zainteresowałem się od razu i nie zagłębiałem się w temat. Przyszedł wreszcie dzień, który zmienił moje podejście do Apolandii z obojętności do fascynacji. Stało się to całkiem przypadkowo i nawet nie potrafię sobie przypomnieć co sprawiło, że przeczytałem o możliwościach jakie stawia projekt Darczyńcy.

Dosłownie w jednym momencie bardzo spontanicznie wystartowałem z całym tematem. Nie szukałem opinii choć większość osób od tego zaczyna swoją przygodę z większością firm. Ja po prostu przeczytałem o możliwościach finansowych i ruszyłem bez zastanawiania się bo wiedziałem, że to musi działać! Niezwykła prostota w jaki sposób program został stworzony nie pozwoliły mi zwlekać ani minuty. Przyznam, że kiedy w południe usiadłem do komputera by opowiedzieć wszystkim o Darczyńcach, tak wstałem dopiero późną nocą, gdyż moja grupa zainteresowanych to kilkadziesiąt osób. Na drugi dzień zaczęły spływać pierwsze pieniądze na konto, a już po 3 dniach kwota darowizn otrzymanych przeze mnie przekroczyła czterocyfrową sumę. Wystarczyło dosłownie 3 dni. Czy to dużo czy mało? Oceńcie sami. Zbudowałem świetny zespół i nadal rozwijamy się w lawinowym tempie.

Podsumowując: Apolandia i projekt Darczyńcy to tak samo prosty jak i niesamowity pomysł. Właśnie to sprawia, że ludzie tak chętnie podchodzą do tego tematu niezależnie czym zajmują się obecnie. Darczyńcy nie wymagają pełnego zaangażowania ani żadnych specjalnych umiejętności. Jedyne czego potrzeba by zacząć otrzymywać darowizny na swoje konto to chęć rozpoczęcia JUŻ TERAZ!

Pozdrawiam

Rafał Kujawa
www.rafalkujawa.pl

08.05.2013



"Jeden wszystkim nie pomoże, ale wszyscy jednemu na pewno mogą pomóc"

Mój pierwszy kontakt z programem Darczyńcy miał miejsce rok temu w maju. Kiedy kolega mi go przedstawił miałem jak większość mieszane uczucia. Wiele słyszałem o różnych piramidach, ale ponieważ Sylwek nie kazał mi się zagłębiać w opinie jakie są wypisywane w internecie, i skoro on zaufał swojemu koledze, to ja zaufałem jemu. Opłaciłem rejestrację do serwisu i przesłałem pierwszą darowiznę. Potem Sylwek wyjechał za granicę i wszystko ucichło aż do marca tego roku. Sylwek znów się odezwał i opowiedział mi o wszystkim co się działo przez ten czas. Zacząłem słuchać prezentacji, czytać dokładnie wszystko, i mimo że nie mam jeszcze nikogo wprowadzonego, nie żałuję że tu jestem.

Moja mama zawsze mówiła "Jeden wszystkim nie pomoże, ale wszyscy jednemu na pewno mogą pomóc". Może ten cytat nie w pełni pasuje do tego co proponuje program Darczyńcy, ale coś w tym prawdy jest.
W jedności siła, jak piszą niektórzy opiniodawcy. Tylko że wiele ludzi straciło już zaufanie do wszystkiego i czeka nas trudna praca, żeby ich przekonać co do słuszności idei Darczyńców. Ja już wiele przeszedłem w życiu i nie raz zostałem oszukany. A ostatnio 10 lat temu to tak, że do dziś nie mogę się pozbierać. Ale nadal twierdzę, że nie wszyscy ludzie w Polsce są złodziejami i oszustami. Są w zakładach pracy Kasy Zapomogowo-Pożyczkowe, dzięki którym wiele ludzi ma szansę przetrwać trudny okres podpierając się pożyczką z kasy. Tutaj my też mamy szansę łagodniej przejść przez ten trudny czas, tylko musimy zawierzyć Pani Jolancie i samym sobie, wspierając się nawzajem. Tym bardziej, że od strony prawnej nikt nam nie może nic zarzucić.

Na koniec chciałem podzielić się pewną informacją, z której być może ktoś szukający tanich źródeł energii, a przy okazji zarobku skorzysta. Otóż od niedawna podjąłem pracę w Firmie KONSULTO (fotowoltaika) i jestem z niej zadowolony. Firma w dalszym ciągu poszukuje ludzi do współpracy, szczególnie ze środkowej i południowej części Polski, dawne województwa lubelskie, rzeszowskie, łódzkie, częstochowskie, krakowskie, Śląsk, Nowy Sącz i okolice, aż po same góry i świętokrzyskie, skąd pochodzę.

Zapraszam wszystkich zainteresowanych na naszą stronę: www.konsulto.pl
Nazywam się Adam Łakomiec, tel. 788 254 437 lub 41 311 21 82, e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę jak najwięcej darowizn.
Adam Łakomiec

09.04.2013



Mój początek był taki…
Zapaliłam się do projektu bardzo szybko (zaraz po pierwszym wysłuchaniu prezentacji na żywo), ponieważ zobaczyłam potencjał.
Kiedy jednak przedstawiałam znajomym możliwości projektu zostałam zasypana mroczną lawiną, że : „to na pewno jest coś nie tak”, „tu musi być jakiś ukryty haczyk” , „popukaj się w głowę, kobieto”, „ uważaj”, „to nie dla mnie” , „boję się” , „ na pewno nikogo nie znajdę” itd., itd. i wreszcie, że „ trzeba będzie komuś o projekcie powiedzieć ” . Jako, że z pierwszymi argumentami nie zgadzam się zupełnie, bo wystarczy przeczytać dokładnie wszystkie zakładki na stronie, zrozumieć je, pozadawać kilka pytań osobie wprowadzającej, aby wyjaśnić wątpliwości (przecież nie każdy działający w internecie, to oszust), o tyle z ostatnim, przytoczonym argumentem na nie, paradoksalnie się zgadzam.
Należy mówić o projekcie każdemu, kto potrzebuje pieniędzy. Takich ludzi wokół jest mnóstwo. Powiedz – Brakuje ci pieniędzy? Mam coś dla ciebie, co na pewno podreperuje twój budżet. Posłuchaj i przemyśl. Jeśli zechcesz przeznaczyć na ten cel 65 zł, to prześlę ci zaproszenie, a ty zaproś 2, 3, maksymalnie 6 osób, które również potrzebują pieniędzy. To wszystko co trzeba zrobić.
Wchodźcie, bogaćcie się i pomagajcie innym i sobie.

Edyta Przybysz

02.04.2013



"Kraina Życzliwości - Apolandia"

Apolandia jest jak wielki, wspaniały pojazd wiozący nas w kierunku finansowej niezależności i dobrobytu. Posiada on wiele współpracujących ze sobą części, które będą stopniowo uruchamiane i udostępniane.
W momencie rozruchu tego pojazdu najważniejszy jest silnik, bo bez niego nawet by nie ruszył z miejsca. Tym silnikiem dla Apolandii jest program BHC Darczyńcy...

Jolanta Rene Makowska opracowała System BHC - który praktycznie organizuje strukturę Darczyńców - wykorzystując wiedzę o naturalnych prawach występujących w przyrodzie, ujętych w tzw. Świętej Geometrii, osnowy wszelkiego życia.

Co ma wspólnego Święta Geometria z tym programem?

Wszystko we wszechświecie stworzone zostało według jednego wzoru określającego proporcje tzw. złotego podziału, zapewniające harmonię i równowagę, a tym samym i piękno wszelkiego stworzenia.
Zastosowanie takich zasad przy tworzeniu tego programu świadczy o źródle inspiracji, którymi kierowała się Pani Jolanta Rene Makowska i o jej pragnieniu, by program ten przyczynił się do osiągnięcia w naszym życiu pełnej harmonii.

Wiesław Ozga

http://treningantystresowy.pl/
http://treningantystresowy.pl/2013/03/kraina-zyczliwosci-apolandia/#more-8616

29.03.2013



"Nie można rozkazywać wiatrom, wstrzymywać fal, ale można się nauczyć omijać mielizny, żyć w harmonii z ogólnymi procesami przemian i w ten sposób uciszać życiowe burze"

Jestem zafascynowana Programem Darczyńcy, jego ideą. Zwłaszcza, że mamy coraz trudniejsze warunki życia i czy chcemy czy nie, musimy uczyć się wspierać wzajemnie, bo inaczej zgnębią nas systemy np. bankowy.
Do refleksji skłoniły mnie postawy osób, które bardzo potrzebują wsparcia finansowego, ale odcinają się od szansy, bo mają swoje przekonania. Więc warto zastanowić się, co kształtuje moje przekonania i czy są one ważniejsze od poprawy sytuacji życiowej (przekonania często działają jak "na złość mamie odmrożę sobie uszy"). Do takiej wypowiedzi skłoniły mnie własne doświadczenia i obserwacje poczynione w otoczeniu. Może forma mojej wypowiedzi nie jest przekonująca, natomiast jestem przekonana, że wymienione niżej czynniki mają olbrzymi wpływ na nasze decyzje.

Każdy, kto nie próbuje uwolnić się od schematów, nie może powiedzieć, że zrobił dla siebie wszystko co możliwe. Jest wiele czynników, które sprzyjają naszemu twórczemu życiu, jednym z nich jest zaufanie. To poziom zaufania do siebie samego określa parametry naszego zaufania w ogóle. Brak zaufania zawęża nasz zakres postrzegania. Paradoksem jest to, że każdy z nas potrzebuje zaufania jak powietrza, a robimy wszystko by je usunąć z naszego życia. Z autopsji i obserwacji wnioskuję, że jest tak na skutek wielu uwarunkowań i lęków, którym pozwalamy się panoszyć (uprawiają partyzantkę, a my jesteśmy przekonani, że dokonujemy wolnych wyborów).
Tym sposobem naszym decyzjom zarządzanym przez lęki dajemy etykietkę w rodzaju "ja nie wierzę, ja już to wiem". Otwarcie na informacje i wiedzę to wrota do nowego. Uciekanie przed nowym to lęk przed błędem, porażką, oceną innych, itp. Czegokolwiek się uczymy jesteśmy narażeni na błędy, porażkę, ale jednocześnie mamy szansę na sukces. Warto uświadomić sobie, co odróżnia ludzi przeciętnych od ludzi sukcesu (jakkolwiek go pojmujemy, to chodzi o to by życie było pasją, radością).

Wszystko to, czego unikają ludzie sukcesu charakteryzuje ludzi przeciętnych, którzy:
1. Unikają popełniania błędów i tak odcinają się od szans
2. Paraliżuje ich lęk przed porażką
3. Boją się krytyki innych i to też zawęża ich widzenie.

Chętnie zostajemy w strefie komfortu, a prowadzi to między innymi do przegapiania okazji i rezygnowania z podejmowania działania. Nierozerwalna część sukcesu to popełnianie błędów, niezależnie od tego, do czego dążymy. Więc dlaczego w jednych sytuacjach decydujemy się podjąć ryzyko, a w innych nie. To jest temat rzeka i tak np. dotychczasowe myślenie zaprowadziło mnie tu, gdzie jestem i znaczy to, że dotychczas się myliłam.
Więc warto się z nim pożegnać i poszukać innej drogi, biorąc pod uwagę, że utrudnia to:
1. Brak elastyczności w zmianie nawyków
2. Różna skala u różnych ludzi odporności na opinie
3. Determinacja, której siłę kształtują wymienione wyżej czynniki i poziom wiary w siebie.

Ludzie sukcesu chcą uniknąć:
1. Przegapienia szansy, zmarnowania swojego potencjału
2. Sytuacji, kiedy mieliby szansę spełnić swoje marzenia, żyć pełnią życia, ale nie podjęli działania i stracili szansę.
3. Unikają stagnacji "strefy komfortu", chcą narażać się na błędy, porażki i krytykę, bo to trampolina do sukcesu.
4. Uważają spełnianie swoich marzeń jest dużo ważniejsze od opinii innych.
5. Nie chcą być przeciętnymi
6. Nieważne ile popełnią błędów, wyznaczają sobie coraz więcej celów.

To od nas zależy czy będziemy uczciwi wobec siebie i zechcemy poznać motywacje jakimi się kierujemy. Możemy chcąc się uwolnić, ciągle wracać do punktu wyjścia, lub odciąć się od oderwanych od rzeczywistości przekonań i pójść do przodu.

Czego sobie i Państwu życzę - Jolanta Lenart

http://jlenart.pl/darczyncy
http://jlenart.pl
http://jlenart.pl/broker

29.03.2013



Przyjaciółka z dalekiego od Łodzi Chorzowa przesłała mi link do strony "Darczyńców", bym zapoznał się z programem. Rzuciłem okiem na stronę, lecz po chwili ją opuściłem, że to znów jakiś łańcuszek szczęścia, lub zwykła piramida.
Zapomniałbym szybko o wszystkim, gdyby nie pytanie Joanny, która powróciła do tematu. Próbowałem wykręcić się od odpowiedzi, kręciłem, lawirowałem, byle tylko dała mi spokój. Wreszcie zniecierpliwiona zapytała wprost:
- A doczytałeś chociaż do końca?
- Po co? Nie wchodzę pod żadne piramidy.
- Zapoznaj się dokładnie i przyjmij zaproszenie na webinar. Końca z końcem nie możesz związać, zaległe rachunki czekają na zapłacenie, a ty lekkomyślnie odrzucasz możliwość poprawy swojego losu? A przy tym możesz dopomóc wielu ludziom będącym w jeszcze gorszym położeniu.

Te słowa zmusiły mnie do zgłębienia tematu i muszę ze wstydem wyznać, że bardzo myliłem się, osądzając program na podstawie utartych stereotypów. Już następnego dnia zarejestrowałem się, dokonałem opłaty i pierwszej darowizny - tak stałem się jednym z wielu Darczyńców.
Za kilka dni dopadła mnie dość poważna choroba, a ja nie miałem na koncie nawet złotówki, by wykupić lekarstwa. I wtedy spotkała mnie niespodzianka: Wspaniali ludzie, prawdziwi Przyjaciele, bez mojej wiedzy, samorzutnie wspomogli mnie w ciężkich chwilach. Jakież było moje zdumienie, gdy zaglądając na swoje konto, zobaczyłem pojawiające się darowizny od ludzi, których nigdy wcześniej nie spotkałem. Kwoty nie powaliłyby na kolana Rockefellera, ale dla mnie to była przysłowiowa deska ratunku. Wykupiłem leki i załatałem powiększającą się dziurę w moim skromnym budżecie.

Apeluję do wszystkich, którzy kiedykolwiek doświadczyli biedy, a także do tych, którzy nie przymykają oczu na wciąż się poszerzający obszar ubóstwa w kraju, by otworzyli swe serca i wspomagając innych, pomogli również sobie.

Pozdrawiam. Tadeusz Babicki z Łodzi

P.s. Dziękuję P. Jolancie Rene Makowskiej, Kapitanowi okrętu "Apolandia" za wspaniały projekt oraz Jej oficerom, którzy bezinteresownie poświęcają swój czas na prowadzenie szkoleń.

28.03.2013



"Możliwości jest wiele, trzeba ich tylko poszukać, sięgnąć po nie i nie poddawać się przy pierwszym zakręcie" - Łukasz Gałuszka (cytat z książki, której jeszcze nie napisałem) :)

Podobnie jak inne osoby aktywnie działające w biznesie, ja również jestem zasypywany propozycjami współpracy w przeróżnych, nawet tych najgłupszych przedsięwzięciach, które można określić mianem "super biznesów" i z reguły tego typu maile od razu wyrzucam. Pierwszym razem jak otrzymałem wiadomość o programie "BHC Darczyńcy", nazwa przykuła moją uwagę, ale moja pierwsza reakcja brzmiała "dziękuję, nie jestem zainteresowany" i zostawiłem tę wiadomość.
Wróciłem do niej kilka dni później (nie wiem dlaczego, ale jej nie wyrzuciłem), zapoznałem się z informacjami o programie na stronie oficjalnej i wtedy była zupełnie inna reakcja z mojej strony - pomyślałem "cholera, ktoś zmaterializował moje myśli!". Później dotarłem do danych kontaktowych osoby, która popełniła tę "zbrodnię" :) i musiałem Pani Joli "wygarnąć" wszystko przez telefon... :)

Program BHC Darczyńcy jest świetnym, przemyślanym narzędziem do zmiany wielu aspektów życia, tylko pojawia się pytanie: czy Polacy szczerze chcą zmienić swoje i swoich bliskich życie uczestnicząc w programie, czy wolą tkwić w obecnej, "wygodnej" pozycji nadal "czarno-kracząc" na obecną sytuację w kraju, tak jak ich znajomi, rodziny, otoczenie...?
Bardzo cieszy mnie fakt, że są jeszcze w Polsce takie osoby jak Pani Jolanta Rene Makowska, które chcą coś w swoim życiu osiągnąć, które mają otwarty umysł, dobre intencje i siłę, by pomagać innym mimo wielu "przeciwności losu".

Ktoś jakiś czas temu powiedział mi "Polacy to dziwny naród - jak jest wojna to potrafią się zjednoczyć, być jak bracia i ginąć w słusznej sprawie. Jak jest pokój to nie potrafią sobie pomóc, tylko kopią pod sobą dołki (...)". Idealnie ten cytat pasuje do programu "BHC Darczyńcy". Pomijając fakt, ile chamstwa znosi Pani Jolanta ze strony złośliwych, bezmyślnych ludzi..., jeśli chcecie Państwo naprawdę zmienić swoje życie dzięki temu programowi to przede wszystkim musicie zmienić swoje nastawienie i pomagać sobie, wspierać się nawzajem.. Idea programu jest piękna, a "narzędzie do zmiany życia" POTĘŻNE, tylko trzeba Waszych chęci i działania.

Podsumowując, my wszyscy nie tyle powinniśmy, co naszym obowiązkiem powinno być wspieranie Pani Jolanty za jej dobroć i stworzenie ogromnych możliwości dla wielu z nas. Takich ludzi należy doceniać.

Życzę wszystkim ogromnych, pozytywnych zmian dzięki programowi BHC Darczyńcy.

Łukasz Gałuszka

http://www.allego.sklepna5.pl
http://bhc-darczyncy.lukaszgaluszka.pl

22.03.2013



"Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli" - Albert Schweitzer

Kiedy dowiedziałam się o programie wzajemnych darowizn "Darczyńcy" i zapoznałam się z projektem Apolandii, oniemiałam. Przystąpiłam do niego bez żadnych oporów. Nareszcie znalazł się ktoś, dla kogo liczy się drugi człowiek.
Właścicielka Apolandii Pani Jolanta Rene Makowska udostępniła swój produkt. Prawdziwy opiekuńczy Anioł, który rozpostarł skrzydła i pochylił się nad biedą, niegodziwościami tego świata, w którym przyszło nam żyć. Ten Anioł dał nam fantastyczny projekt wzajemnej pomocy, będący antidotum na pogarszające się warunki życia, który ze wszech miar zasługuje na propagowanie idei, którą niesie. Niezwykły pomysł, który jest szansą na wydostanie się z zaklętego kręgu biedy i niedostatku. Nie ulega to wątpliwości - projekt jest dla wszystkich, ale nie dla każdego.
Tak - jest dla wszystkich, ale uczestniczą w nim ludzie o otwartych umysłach, tworzący z osób o dobrych sercach społeczność wzajemnie się wspierającą, która bez trudu zrozumiała innowacyjność programu, odrzuciła stereotypy i działa dla dobra swojego i innych. Dla mnie to zaszczyt znaleźć się w tak znamienitym gronie.
Niedowiarków zawsze znajdziemy, aczkolwiek podobne, nie znaczy wcale takie same. Wystarczy odrobina dobrej woli, dociekliwości popartej rzetelną wiedzą o programie, a różnice są ewidentne. Po dogłębnej analizie od razu widać, że projekt jest całkowicie legalny, zgodny z obowiązującym prawem i przynoszący namacalne efekty. Chylę czoła przed pomysłodawczynią.
Wszystkim zaś ku rozwadze słowa Alberta Schweitzera... "Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, jeśli się ją dzieli".

Dzielmy się zatem szczęściem, które nam daje program realizowany pod hasłem "Darczyńcy dla Darczyńców".

Pozdrawiam - Grażyna Jasińska

20.03.2013



"Bo wszystkie ludzkie uczucia stają się malutkie, gdy się na nie patrzy z dystansu."  - Paulo Coelho

W naszym kraju istnieje wiele organizacji pozarządowych, które organizują różne akcje. Jednak zawsze cel jest ściśle określony, krótkotrwały, a także musi być zaakceptowany przez lokalne władze. W wielu przypadkach organizatorzy takich przedsięwzięć otrzymują za ich wykonanie znaczne gratyfikacje, a nawet państwowe odznaczenia, podczas, gdy odbiorcy akcji pozostają w cieniu.
W zmieniającym się w błyskawicznym tempie postępie cywilizacyjnym, "wielcy" tego świata zapomnieli o wielu podstawowym wartościach, ludzkich potrzebach. Bezduszne przepisy, nakazy, zakazy odarły ludzi z człowieczeństwa.
Dlatego chciałam się pokłonić Pani Jolancie Rene-Makowskiej, twórczyni pierwszego programu pomocowego, zorganizowanego w systemie ciągłym, dającemu możliwość każdemu jego uczestnikowi podreperowania własnego budżetu domowego. Program Apolandia jest projektem, który oddaje ukłon zwykłemu człowiekowi, borykającemu się z podstawowymi problemami egzystencjalnymi. Program wyciąga rękę do wszystkich ludzi, zwłaszcza tych, którzy znaleźli się na dnie życia.

"Apolandię" poznałam w lutym 2013 roku, uważam, że jest to projekt innowacyjny, bo pierwszy raz jego głównym bohaterem został ZWYKŁY CZŁOWIEK. Tu czuje się, że człowiek sam w sobie jest nadrzędną wartością, nieważne kim jest, ani co posiada, czy jest bankrutem, bezdomnym, czy bezrobotnym.
W tym programie słowo "dystans" zamieniło się w "zaangażowanie" - tak mało, a jak dużo zarazem...

Pozdrawiam ciepło.
Danuta Rumińska

20.03.2013



Największe więzienie dla ludzi, to strach przed tym, co inni powiedzą .” - David Icke

Witam, nazywam się Artur Hirth i postanowiłem podzielić się swoją refleksją i odczuciami na temat Apolandii i Darczyńców.
Dołączyłem do projektu w lutym 2013. Nie zastanawiałem się długo. Moja przyjaciółka, której ufam zaprosiła mnie na webinar pani Joli Rene Makowskiej. Po wysłuchaniu prezentacji, intuicyjnie, postanowiłem się dołączyć. Czując, że to jest dobre, pozytywne i nie mogę przejść obok. Ale jako osoba sceptyczna, chciałem mieć pewność, że to jest to, czego poszukuje. Miałem pytania, wątpliwości, dlatego po kilku rozmowach na ten temat postanowiłem dołączyć i przekonać się od środka, czym jest projekt Darczyńcy. Będąc w projekcie, zaczynałem rozumieć ideę projektu i widzieć szansę na poprawę życia, a także możliwość dawania czegoś dobrego i otrzymywania z wdzięcznością, współpracy ludzi z pozytywną energią, nawiązywanie wspólnych relacji i poznania osób z podobnymi ideami, do moich. A przede wszystkim przyciągania osób, które chcą pomóc sobie i pomagać innym. Te doświadczenia są dla mnie bardzo cenne i przyjemne. Jestem w Darczyńcach już 3 tygodnie i z każdym dniem jestem bardziej przekonany, że był to dobry wybór i że projekt ma dobrą przyszłość, a także jest szansą dla wielu osób. Jestem dumny z siebie, a także z mojej drużyny, z którą działam.

Uważam, że odwaga i otwartość umysłu buduje nasz świat na lepsze, to dzięki otwartym osobom, które mają odwagę robić coś pozytywnego dla przyszłości, badać i szukać rozwiązań, tam gdzie inni się boją, sprawia, że świat jest pozytywny. Uważam także, że lepiej samemu sprawdzić i przekonać się jak jest, zamiast z góry krytykować i osądzać. To właśnie osądy sprawiają, że jest tyle zła na ziemi, tyle konfliktów, nieporozumień i goryczy w ludziach. Ja wybrałem drogę pozytywną i pewnie dlatego przyciągam tyle osób dobrych i pozytywnych, jestem wdzięczny i wśród takich ludzi chcę być, mieć takich przyjaciół i z nimi podążać przez życie.
Darczyńcy są świetnym przykładem, pokazującym, że ludzie mogą współpracować i chcą coś w swoim życiu zrobić, że ludzie mają odwagę i chcą działać, nie czekając na cud, nie szukając winnych, pokazuję także, kto tego nie chce, kto woli narzekać, krytykować, kto zawsze znajdzie powód, by negatywnie patrzeć. Sprawdza się stare przysłowie, „Kto chce, szuka sposobu, kto nie chce, szuka powodu”.
Dla jednych to możliwość, dla innych nie. Ja się znalazłem w pierwszej grupie i dlatego polecam każdemu ten projekt, nie dla korzyści, ale dla idei, dla ludzi, nowych doświadczeń i dlatego, że zawsze warto próbować coś w swoim życiu nowego zrobić. Więc zamiast patrzeć na TV i mieć żal do polityków, to lepiej przyłączyć się do takich akcji, jak Darczyńcy, wziąć swoje życie w swoje ręce i budować lepszy świat z osobami pozytywnymi.

Mark Twain
"Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, cze­go nie zro­biłeś, niż te­go, co zro­biłeś. Więc od­wiąż li­ny, opuść bez­pie­czną przys­tań. Złap w żag­le po­myślne wiat­ry. Podróżuj, śnij, odkrywaj."

Pozdrawiam.  Artur Hirth

[www.pasjabuntsukces.pl - Pasja, Bunt i Sukces

20.03.2013



Moja „przygoda” z Darczyńcami rozpoczęła się w lutym br. Przystępując do Darczyńców nie wierzyłam, iż taka forma pomocy ma jakikolwiek sens, ponieważ kto z własnej nieprzymuszonej woli zechce podarować mi chociażby jedną złotówkę? Jakież było moje zdziwienie, gdy po 10 dniach udziału na moim koncie zaczęły pojawiać się darowizny od osób zupełnie mi obcych.
Z czystym sumieniem i stu procentową pewnością polecam każdemu z Państwa udział w tym przedsięwzięciu. Dzięki Pani Jolancie Rene – Makowskiej możemy pomóc komuś innemu, jednocześnie pomagając sobie.

mgr Anna Bargieł

Katowice, 20.03.2013



"Nie jestem zbyt łatwowierna, i zanim coś powiem lub polecę muszę to sprawdzić na własnej skórze. Pierwszą informację o darczyńcach odrzuciłam, bo propozycji nowych biznesów, mlmów i programów partnerskich miałam dziennie po kilka i potraktowałam to jak zwykle, w ogóle nie czytając treści. Miałam też powoli dość tej "sieczki marketingowej", której jest w nadmiarze w necie. Szukałam rozwiązań nawet nie podejrzewając, że właśnie rozwiązanie przyszło do mnie samo. Kolejne spotkanie z darczyńcami było już inne, kluczowym zdaniem dla mnie było : "To nie jest biznes, ani mlm ani program partnerski". Jak to? to co to jest? moja wrodzona ciekawość wzięła górę. Przeczytałam od deski do deski stronę daczyncy.eu i nagle wszystko stało się jasne!!! Zaczęłam drążyć temat, dopytywać się, uczestniczyłam w konferencji z Panią Jolantą Rene -Makowską i wszystko zaczęło się układać w mojej głowie.
Znalazłam rozwiązanie nie tylko dla siebie, ale i dla moich znajomych z którymi chcę stworzyć coś, co będzie trwałe, miało solidne podstawy i było nasze. Zawsze dla mnie najważniejszy był człowiek i najlepsze wartości tworzące godne życie. Wszystko to tu znalazłam, to już się dzieje, wzbiera jak wulkan pełen pozytywnych myśli, czynów i działań.
I nawet gdy spotykam negatywne opinie w necie, nie zraża mnie to, bo cóż może powiedzieć sfrustrowany człowiek mówiący źle o tej genialnej inicjatywie, jak nie chciało mu się przeczytać dokładnie zasad współdziałania i wprowadza w błąd, zachowując się jak "pies ogrodnika", nie stać go by dać darowiznę 30 zł drugiemu człowiekowi, otworzyć swój umysł i zrozumieć, że to nie jest biznes?
Dziękuję Pani Jolu za możliwości, teraz nasza kolej, bierzemy sprawy w swoje ręce i tworzymy kręgi dobrych, uczciwych i potrzebujących ludzi, by żyło się nam lepiej!"

Pozdrawiam ciepło.
Beata Górecka

[Beata Górecka -Świadome odżywianie dla zdrowia]

20.03.2013



Witam,
Nazywam się Gabriela Nowak. Dołączyłam do „Darczyńców” - 12 lutego 2013r, moja decyzja przystąpienia do projektu była bardzo spontaniczna. Jestem osobą z zasadami i ambicjami, a przy tym potrafię też doskonale interpretować prawo. Współpracując z prawnikami zawsze miałam na celu chęć niesienia pomocy, przez co osiągnęłam pewność siebie w tym co robię oraz wiele lat doświadczenia.

Legalność oraz to, że tylko 5% polskich obywateli może do tego projektu dołączyć, skłoniło mnie natychmiast do podjęcia decyzji przystąpienia do Programu „ Darczyńcy”, aby podzielić się tą informacją z wszystkimi tymi, którzy utracili wiarę na poprawienie swojej sytuacji materialnej i życiowej. Jestem szczęśliwa, że Pani Jolanta Rene – Makowska dała nam taką możliwość i szansę, której nie możemy zmarnować – zjednoczyć siły i wspólnie sobie wzajemnie pomagać. Moje motto: „W JEDNOŚCI _ SIŁA ”

Pozdrawiam - Gabi Nowak

Rybnik, 20.03.2013



Dołączyłam do wspaniałej społeczności Darczyńców całkiem niedawno, na początku lutego 2013 roku. I choć nigdy nie miałam wątpliwości, co do zgodności projektu z polskim prawem, to byłam mocno zdystansowana co do tego, czy ta idea się przyjmie, czy Polacy są gotowi, aby dostać takie rozwiązania i aby w nich działać.
Spotkało mnie bardzo miłe zaskoczenie. Ogromne rzesze ludzi czekały od dawna na ten projekt, dołączają masowo i z radością. I choć można jeszcze czasem zaobserwować ataki przeciwników, to wyraźnie już widać, że zdecydowana większość społeczeństwa kieruje się zdrowym rozsądkiem, otwartym umysłem, chęcią współdziałania, wspierania się nawzajem. W jedności siła proszę Państwa. Tak było od dawien dawna.
Pani Jolanta Rene Makowska dała nam wyjątkowe narzędzie, abyśmy mogli poprawić swój poziom życia, abyśmy mogli wreszcie regulować swoje zobowiązania, nie tylko te codzienne, ale też wobec banków, wobec Skarbu Państwa, wobec wierzycieli. Dała nam projekt Darczyńcy również po to, abyśmy mogli - łącząc się w swych działaniach - nawiązywać bliskie, piękne relacje międzyludzkie.
Jestem dumna, że spotkał mnie zaszczyt współdziałania w Darczyńcach. Tworzymy łańcuch dobrych serc, otwartych umysłów. Uczestniczymy w kreowaniu i rozwoju wyjątkowego dzieła, jakim jest Apolandia i Darczyńcy.

Joanna Antonina Bargieł

[ www.jak--zarobic.pl     Możliwości dodatkowego dochodu przez internet]

19.03.2013



Świat jest pełen oziębłości, ponieważ ludzie nie mają odwagi być tak serdeczni, jakimi są naprawdę.” - Albert Schweitzer

W naszym kraju jest jeszcze, jak na cywilizacyjne standardy, zbyt dużo obszarów ubóstwa i biedy. Pomoc państwa jest w wielu przypadkach zbyt mała, często nietrafna i nieskuteczna i nie sądzę by to się szybko zmieniło. Na skuteczne wsparcie można liczyć tylko w dobrze zorganizowanej, rozumiejącej się społeczności. I taką społeczność mogą utworzyć uczestnicy programu BHC APOLANDIA.

Jestem przekonany, że osoby inteligentne i z otwartym sercem nie będą potrzebowały szczególnych zachęt by dokładnie zapoznać się z tą inicjatywą i aktywnie włączyć się w jej rozpowszechnienie. Z moich obserwacji i doświadczeń wynika, że niektóre osoby (zapewne podświadomie) próbują ten projekt porównać do czegoś z czym się już kiedyś zetknęły. Porównanie nowego do czegoś istniejącego i tylko pozornie podobnego będzie zawsze subiektywne i może generować błędne wnioski.
Żeby nie było wątpliwości, chociaż dla uczestników główną rolę grają tu pieniądze - nie jest to dla nich biznes...  więcej

Janusz J. Zębowicz
[www.jjz.pl]

Rosnowo k/Koszalina, 10.12.2010



Poznałem Apolandię, ponieważ poproszono mnie o pomoc, opinię osoby, która reprezentuje raczej chłodne, profesjonalne podejście do tematu. Dla której był to pierwszy kontakt z tego rodzaju myśleniem. A, że osobie, która mnie o to poprosiła nie mogłem powiedzieć ,,nie’’, acz z mieszanymi na początku uczuciami stopniowo poznawałem przekaz, pomysł, sposób w jaki dzięki Apolandii możemy pomóc tak potrzebującym, jak i samemu sobie.

Możemy pomagać innym nie tylko w formie szlachetnego odruchu, jakim jest pomoc okazywana ofiarom powodzi, pożaru, ludziom chorym, o których wiemy dzięki pośrednictwu mediów, fundacji, czy też jednodniowej akcji. Nie każda osoba potrafi też poprosić o pomoc, nawet, jeżeli bardzo jej potrzebuje…..A czy wokół nas nie ma takich ludzi…..zapewne są. Kolorowy świat reklam, zazwyczaj nie nakłada się na prozę dnia codziennego….

Nie będę ukrywał, że początkowo pojawiał się pewien dystans wynikający z obawy, że osób potrzebujących wsparcia w Polsce jest tak dużo, a jednocześnie, że bez wsparcia medialnego, reklamy, dotarcie do nich może być trudne. Co więcej, zastanawiałem się jak można w prosty dostępny sposób w kilku zdaniach rozwiać obawę, że nie jest to pomysł ,,wspierający’’ głównie pomysłodawców Apolandii... więcej

Mirosław Krystman

Warszawa, 20.12.2010




Codziennie namawiają nas w telewizji do wygrania samochodu, wycieczki zagranicznej albo większej sumy pieniędzy, wystarczy tylko posłuchać i wysłać SMS. Cała masa ludzi spragniona uzyskania łatwej nagrody, szybko sięga za telefon i nie patrząc nawet na koszt połączenia wysyła SMS na wskazany numer i oczywiście, jak zwykle, na tym się kończy. Spełnienie marzeń skończyło się na rozbudzeniu wyobraźni o wspaniałej nagrodzie. Bywa, że ktoś z tych kilkuset tysięcy wygrywa, nawet czasem można go ujrzeć w telewizji, ale szanse takiego wygrania są jak jeden na kilkaset tysięcy.
Mimo to ludzie łatwo ulegają iluzji ponętnej reklamy, gdyż złudne pragnienia silniejsze są od rozsądku. Natomiast, gdy trzeba cokolwiek więcej uczynić, czy z kimś się podzielić, wtedy natychmiast budzi się niechęć, podejrzenie i nieufność.

A przecież można się dzielić, a przy tym również bogacić! Takie  rozwiązanie znalazła pani Jolanta Rene...
Wiele lat jej pracy, poświęcenia i wyjątkowego talentu zaowocowało - oprócz dwadzieścia lat przygotowywanej i testowanej metody zgodnego doboru ludzi - wynalezieniem i dopracowaniem znakomitego systemu wzajemnego wsparcia, który wielu osobom i rodzinom pomoże nie tylko uwolnić się od problemów finansowych, ale również znacznie poprawi ogólną sytuację życiową.
Nie jest to ryzykowna, drenująca portfel gra i naiwne liczenie na szczęśliwy los, lecz precyzyjnie opracowany program, który zwraca nam (lub rekompensuje) złożoną przez nas darowiznę, i to często wielokrotnie pomnożoną!   
więcej

Jerzy M. Łatak
[ www.edgarcayce.hg.pl  Wydawnictwo "Aquarius" - Zakopane]

Zakopane, 08.01.2011